Matteo pchnął nóż głębiej w ramię Frankiego, na co ten wydał z siebie stęknięcie.
– Czy to jakaś nowa forma powitania, z którą nie jestem zaznajomiony? – zapytał Frankie, spoglądając w dół na rękojeść noża z uśmiechem.
Uśmiech Frankiego był niebezpieczny. Frankie był niebezpieczny. Każdy, kto choćby rzucił okiem na zastępcę Matteo, którego skóra w dziewięćdziesięciu procentach pokryta była tatuaża






