– Znowu – szepnął Matteo w jej szyję. Jego dłonie pulsowały na jej biodrach.
– Zostało nam tylko kilka minut – szepnęła Gen, kręcąc głową.
Jego usta pojawiły się w jej polu widzenia, uniosły się, ukazując zęby, gdy uśmiechnął się do niej z góry. – Jeszcze raz. Poczuję się dzięki temu lepiej – błagał Matteo, przyciągając jej ciało bliżej.
– Zrobiłam to już cztery razy.
– Do pięciu razy sztuka.
Gen






