– Cholera, szefie – jęknął Greg, podnosząc swoją zmasakrowaną tacę stołówkową. – Jeszcze nie skończyłem swojej kanapki.
Matteo rzucił Gregowi spojrzenie, które mówiło, że nie ma nastroju na żarty. Greg podniósł ręce w geście poddania, po czym poszedł po serwetki, by zetrzeć krew ze stołu. Matteo obserwował każdego ze strażników, którzy zebrali się w grupę, próbując ustalić, jak poradzić sobie z tą






