Genevieve podążyła wzrokiem za palcem Frankiego w kierunku ławki oddalonej o kilkanaście stóp. Westchnęła cicho na widok siedzącego tam mężczyzny, którego prawe ramię spoczywało na temblaku. Zaczęła biec. Leo wstał z ławki, gdy się zbliżyła. Kiedy dzieliło ich zaledwie kilka kroków, zatrzymała się z piskiem butów i przyjrzała się jego sylwetce.
– Ja... Mogę cię przytulić, czy to będzie bolało? –






