Matteo nie wahał się. Zrobił kilka długich kroków i pozwolił, by wsunęła mu łyżkę do ust. Zamknął oczy, a jego język powędrował po wardze, by zebrać pozostawione tam resztki sosu.
Skinął raz głową. – Jest dobry.
– Czegoś mu brakuje, prawda?
– Mogę? – zapytał. Skinęła głową.
Poczedł do kuchenki i otworzył szafkę nad nią. Jego palce przesuwały się po ziołach, aż odnalazł kilka takich, których chci






