ARON
Minęło trochę czasu, odkąd znów usłyszałem kogoś za drzwiami. Po kilku godzinach wewnątrz wieży rozbrzmiewają kroki, a następnie przekręcenie klucza i otwarcie drzwi.
Prostuję się i staję na nogi.
"Cade" – wypowiadam jego imię, gdy pojawia się jego twarz.
Ten mężczyzna, naczelnik, zostawia go i wychodzi z pomieszczenia. Nie ma tu potrzeby ochrony, kiedy siedzę w zamkniętej celi. Przecież i ta






