ARON
W powietrzu zalega cisza, odkąd przedstawiciele rady i ich wilki wycofali się od granic stada. To nie jest trwała cisza, ani satysfakcjonująca. Ale to czuję.
Spokój.
Jest chwilowy. Wiem to lepiej niż ktokolwiek inny. Oni zawsze mają asa w rękawie, żeby postawić na swoim, żeby dopaść mnie.
Ale póki co, to zniknęło, a ich już nie ma.
Minęło kilka nocy od tej konfrontacji, a dzisiejsza noc jest






