RHEA
Stoję nieruchomo, nie rzucam się na nią i nie wypuszczam pazurów. Pozwalam jej uderzyć się ponownie, ledwo się broniąc. Tym razem jej pazury rozcinają moje przedramię. Wie, co robi. Nie po to, by mnie zabić, a jedynie po to, by zostawić ślad, żebym ja mogła zrobić to samo.
Cofa się, czekając na reakcję.
Kiedy jej nie dostaje, drga jej brew.
– Jesteś tak cholernie żałosna, że nie potrafisz się






