Aron
„Marcella” – wołam ją, gdy tylko następnego dnia wchodzę do jadalni. „Czy ona…”
„Wciąż śpi”. Jej głos dociera do mnie, zanim skręcam za róg.
„Wciąż?”
„Sprawdzałam, co u niej kilka godzin temu, zaraz po tym, jak się obudziłam”.
Zatrzymuję się w pobliżu krzeseł, zerkając na jedzenie, które Marcella ułożyła na stole. „Jesteś pewna?” – pytam ją, podnosząc głowę.
„Sprawdzę u niej jeszcze raz” – mó






