Rhea
Noc mija jak w mgle, podobnie jak następny poranek. W ogóle nie widzę Arona. Nie przychodzi do mnie ani nie pozwala mi się zobaczyć. Trzyma się z daleka i ukrywa się, być może by trzymać swojego wilka w ryzach. A może coś innego. Nie potrafię tego stwierdzić.
"Czy on tu jest?" pytam Marcellę, wchodząc do kuchni po południu.
Zerka na mnie, a potem kiwa głową: "Pracuje na górze." Szybko zmienia






