– Powiedz mi, gdzie on jest! – warknął Roan dokładnie w momencie, gdy mój nos wypełnił drzewny zapach Rydera.
– Jestem tutaj! I radzę ci puścić moją mate. – Głos Rydera rozbrzmiewa we mnie echem. Ulga, jaką czuję na wieść, że wrócił do domu, jest niepodobna do niczego, co kiedykolwiek czułam.
Roan upuszcza mnie, gdy odwraca się, by stawić czoła mojemu mate. Carter stoi dumnie obok Rydera razem z






