Moje oskarżenie sprawiło, że atmosfera w jadalni zgęstniała od napięcia, które nie zostało wyrażone słowami.
Osiągnęłam kres swojej cierpliwości. Odwróciłam się do rodziców Adriana i przemówiłam do nich w spokojny i opanowany sposób, mówiąc: – Jest coś, co wszyscy musicie wiedzieć o Lyndzie. Nie jest tym, za kogo się podaje.
Wyraz zaskoczenia, który pojawił się w oczach Lyndy, był przelotny, gdyż






