Julian spojrzał na nią z góry i powiedział cicho: — Moja róża jerychońska w końcu odżyła.
Te słowa były dokładnym odbiciem jej własnych, zmieniono tylko jeden czasownik, a jednak niosły ze sobą nieopisane, głębsze znaczenie.
Serce Louisy zabiło szybciej.
Kiedy ona mówiła o „róży jerychońskiej”, miała na myśli po prostu samą roślinę. Ale kiedy on powiedział „róża jerychońska”... instynkt podpowiad






