Słuchając narzekań Sadie na George'a, głęboko tłumione emocje Louisy nagle wybuchły śmiechem.
Ale słysząc ten śmiech, Sadie poczuła tylko ból serca. – Przeklęty George!
– Czy on zapomniał, że połowa imperium The Capulet Group została zbudowana przez ciebie?
– I tak jest wystarczająco źle, że cię nie docenia, ale zrezygnowałaś z kariery u jej szczytu, żeby skupić się na nim i waszym małżeństwie. Czy to nie wystarczy? Nadal potrzebuje jeszcze kochanki na boku?
W miarę jak mówiła, stawała się coraz bardziej wściekła.
Louisa zaśmiała się z rezygnacją. – Zdrada mężczyzny nie ma nic wspólnego z tym, jak dobra jest kobieta. Nawet najmocniejszy łańcuch nie powstrzyma psa zdeterminowanego, by uciec.
Sadie przytaknęła. – Dokładnie! Jak tylko minie ten miesięczny okres, zmywamy się stamtąd – nie zmarnujemy ani minuty dłużej! Niech żyje z wyrzutami sumienia!
Po chwili przerwy zapytała: – Więc jaki masz teraz plan?
Louisa milczała przez chwilę. – Pierwotnie chciałam założyć własną firmę, ale po zrobieniu inwentaryzacji moich zasobów uświadomiłam sobie, że prawie wszystko jest powiązane z George'em.
– Nie chcę być z nim uwikłana po rozwodzie.
– Dlatego myślę o znalezieniu pracy, odbudowaniu sieci kontaktów i rozpoczęciu wszystkiego od nowa, kiedy nadejdzie odpowiedni czas.
Sadie przemyślała to. – To ma sens. Niech no pomyślę... a może spróbujesz w The Tudor Group?
– The Tudor Group? – Louisa o nich słyszała. Obecnym szefem The Tudor Group był Julian Tudor, trzeci syn piątego pokolenia elitarnej rodziny Tudorów.
Był tajemniczy i trzymał się w cieniu – w internecie nie można było znaleźć o nim prawie żadnych informacji. Nigdy nie udzielał wywiadów mediom ani nie pokazywał się publicznie.
Pod jego przywództwem, w ciągu zaledwie trzech lat, The Tudor Group podwoiła swoją wielkość. Ich portfolio obejmowało teraz branże w niemal każdym sektorze, czyniąc z nich prawdziwy konglomerat.
Sadie kontynuowała z entuzjazmem: – Gdybyś tam poszła, mogłabyś naprawdę się wykazać. Co ty na to? Zainteresowana?
Louisa nie mogła powstrzymać uśmiechu. – Za bardzo we mnie wierzysz. Nie chodzi o to, czy jestem zainteresowana – propozycje z The Tudor Group nie przychodzą przecież z łatwością.
Sadie spojrzała na nią z niedowierzaniem. – Czy tak długo byłaś pod kontrolą George'a, że zapomniałaś, iż kiedyś byłaś cudownym dzieckiem biznesu?
Louisa zamilkła na chwilę. – Zobaczymy. I tak muszę najpierw dokończyć proces przekazywania obowiązków.
– Racja. – Sadie skinęła głową, sprawdzając godzinę. Zamierzała właśnie zaproponować kolację, gdy zadzwonił telefon Louisy.
To był specjalny asystent George'a, Jared.
Jego głos brzmiał nagląco: – Panno Forbes, czy jest pani dostępna? Czy mogłaby pani natychmiast przyjechać do biura?
Louisa zapytała chłodno: – O co chodzi?
Jared zawahał się, zanim odpowiedział: – Trudno to wyjaśnić przez telefon. Zrozumie pani, kiedy pani tu dotrze.
W tle Louisa odniosła wrażenie, że słyszy czyjś szloch.
Nie zadawała więcej pytań. Po rozłączeniu się pożegnała się z Sadie i wyszła.
Kiedy wróciła do The Capulet Group, było już po godzinach pracy.
Udała się bezpośrednio na piętro zarządu. Gdy drzwi windy się otworzyły, zobaczyła Vivian wychodzącą z biura George'a z zaczerwienionymi, opuchniętymi oczami.
A więc to ona płakała.
Louisa uśmiechnęła się z chłodnym grymasem, już domyślając się, co się stało.
Podszedł do niej Jared. – Panno Forbes, pan Capulet czeka na panią w swoim biurze.
Louisa skinęła głową, zdawkowo zapukała do drzwi i weszła do środka.
– Czego potrzebowałeś? – zapytała chłodno.
George wstał z krzesła, wziął jakiś dokument i podszedł do niej. – To umowa z The Taylor Group. Ich reprezentant podpisze ją tylko z tobą, więc muszę cię prosić, żebyś pojechała tam jeszcze raz.
Louisa zaśmiała się, a jej jasne, bystre oczy wpatrywały się w niego, jakby wszystko rozumiała. – To nie tak, że podpiszą tylko ze mną. Chodzi o to, że twoja mała asystentka zepsuła projekt, prawda?
George zmarszczył brwi. – Mówiłem ci, że nic nie zaszło między mną a Vivian. Ona po prostu...
– Nie interesujecie mnie ty i ona – przerwała lodowato Louisa. – Ponieważ i tak odebrałeś mi ten projekt, to już nie mój problem.
Odwróciła się, by bez wahania wyjść.
Twarz George'a spochmurniała, po czym szybko postąpił naprzód, by chwycić ją za ramię.
Instynktownie wyrwała się, jakby dotknęło ją coś obrzydliwego. Jej głos natychmiast stwardniał. – Nie dotykaj mnie.
Jego wyraz twarzy stał się jeszcze bardziej ponury. – Louiso, przecież ci to wyjaśniłem. Ona w żaden sposób nie zagraża twojej pozycji. Naprawdę chcesz, żebym wyrzucił ją z The Capulet Group?
Louisa nie odezwała się, tylko wpatrywała się w niego zimno.
Ostatecznie jednak nie powiedziała nic ostrego.
Zerknęła jedynie na umowę w jego dłoni i skinęła głową. – Posprzątam ten bałagan, ale pod jednym warunkiem: wysłałam wypowiedzenie na twój e-mail. Podpisz je teraz.
– Naprawdę chcesz się zwolnić?
– A dlaczego by nie? – Jej ton powrócił do swobodnej obojętności. – Bycie bogatą bywalczynią salonów brzmi całkiem nieźle: podróże po świecie, codzienne zakupy. To lepsze niż bycie nieszanowaną w firmie.
George wreszcie się rozluźnił, a jego nastawienie znacznie złagodniało. – Kto odważyłby się nie okazać ci szacunku w firmie?
Słowa te zabrzmiały czule. Ale Louisa odwzajemniła je tylko chłodnym uśmiechem.
Czy on naprawdę nie wiedział, co ludzie w firmie o niej mówili?
Mówili, że pracuje bez wytchnienia tylko po to, by skończyć na mało znaczącym stanowisku osobistej sekretarki.
Mówili, że intrygami utorowała sobie drogę do jego łóżka, a on i tak nie ma zamiaru się z nią ożenić.
Ale ona nie miała najmniejszego zamiaru mu o tym mówić. Powiedziała po prostu zimno: – Jestem zmęczona. Chcę odpocząć.
George przytaknął, już jej nie wypytując. – Wkrótce zatwierdzę twój wniosek o zwolnienie. Jak tylko projekt The Taylor Group zostanie sfinalizowany, będziesz mogła porządnie odpocząć.
Nie odpowiedziała, po prostu wzięła umowę z jego dłoni.
Widząc jej uległość, George poczuł ulgę. Chciał ją objąć, tak jak to miał w zwyczaju, żeby ją pocieszyć.
Ale ona już zdążyła się odwrócić, by wyjść.
Nie widział, jak w chwili, gdy się odwracała, jakikolwiek wyraz na jej twarzy zamienił się w zimną determinację.
Jej wypowiedzenie zostało zatwierdzone. Umowa rozwodowa – podpisana. Nie musiała już przed nim udawać.
Za miesiąc nie będzie ich już łączyć absolutnie nic.
...
Z powrotem w swoim biurze, Louisa zmieniła termin spotkania z The Taylor Group i zarezerwowała stolik w Dreamscape Club, najbardziej ekskluzywnym lokalu w Silverlight City.
Wczesny wieczór, 18:30.
Szybko odświeżyła makijaż, zabrała umowy i przygotowała się do wyjścia do Dreamscape Club.
Kiedy jednak dotarła na swoje miejsce parkingowe, zobaczyła samochód George'a zaparkowany tuż obok jej własnego.
Siedział na miejscu kierowcy, a Vivian na miejscu pasażera.
Opuścił szybę i powiedział do Louisy: – Wsiadaj. Jadę z wami.






