languageJęzyk

Rozdział 9

Autor: Anya Moreau 5 kwi 2026

George wyczuł, że coś jest nie tak, ale w obliczu jej promiennego uśmiechu nie potrafił precyzyjnie określić, co nie grało.

Trudno, przynajmniej nie była już zła.

"Dokąd idziesz?" – zapytał swobodnie.

"Umówiłam się na zakupy z Sadie i Florą. Właśnie wychodzę."

"Baw się dobrze. Kup, co tylko zechcesz – nie przejmuj się oszczędzaniem pieniędzy."

Louisa zaśmiała się w duchu. Oczywiście, że nie zamierzała oszczędzać – co roku zarabiała dla niego miliony dolarów. Dlaczego miała liczyć każdy grosz, by inne kobiety mogły je wydawać?

Wyszła z domu, wsiadła do samochodu i pojechała spotkać się z dwiema przyjaciółkami.

Chociaż rzekomo wybierały się na zakupy, na ten dzień miała ważniejsze zadanie: rozmowę o nową pracę.

Kiedy dotarła do umówionej kawiarni, Sadie i Flora Young już tam były.

Zamówiły napoje i siedziały przy okrągłym stoliku naprzeciwko siebie, trzymając w dłoniach telefony, rozmawiając i przewijając ekrany.

Louisa zajęła puste miejsce między nimi.

Sadie przesunęła w jej stronę jedną z filiżanek kawy. "Latte, bez cukru."

"Dobrze mnie znasz." Louisa zdjęła pokrywkę i wzięła łyk.

Zauważywszy, że wciąż były przyklejone do telefonów, zapytała ze swobodą: "Czego tam szukacie? Jakieś wieści na dziś?"

Flora podniosła swój telefon, by Louisa mogła spojrzeć. "David Foster, szwagier dyrektora generalnego Grupy Taylor, został pozwany przez Klub Dreamscape."

Louisa na chwilę zaniemówiła. David został pozwany?

Czy to z powodu incydentu z wczorajszej nocy?

Natychmiast wzięła telefon Flory, by przeczytać więcej. Nagłówek brzmiał: #Szwagier CEO Grupy Taylor, David Foster, pozwany przez Klub Dreamscape za próbę gwałtu.

Artykuł nie podawał zbyt wielu szczegółów, nie zawierał opisu zdarzenia ani nie ujawniał nazwiska Louisy – jedynie przeróżne spekulacje redaktora.

Flora i Sadie, nieświadome tego, że Louisa była centralną postacią w tej historii, swobodnie kontynuowały dyskusję na ten temat.

"Zasrana szumowina" – rzuciła przekleństwem Flora. "Słyszałam, że wielokrotnie naciskał na klientki, domagając się przysług seksualnych. Wreszcie ktoś go zniszczy."

Sadie przytaknęła. "Szumowiny są godne pogardy, ale bądźmy obiektywne. Kiedy takie incydenty mają miejsce na terenie klubu, a sprawcy nie udaje się dopiąć swego, lokale zazwyczaj milczą, by chronić swoją reputację. Dlaczego mieliby postąpić odwrotnie i pozwać klienta?"

Flora odpowiedziała: "Tak zrobiłyby zwykłe kluby. Ale Klub Dreamscape to prestiżowe miejsce należące do Grupy Tudor. Rodzina Tudorów należy do elity Silverlight City i wyznaje zasady humanitarne. Prawdopodobnie nie zniżyliby się do zakulisowych układów typowych dla przeciętnych klubów."

Sadie odparła: "Zgodnie z twoją logiką, czy Grupa Tudor nie powinna ujawnić całej prawdy? Dlaczego wyrażają się tak ogólnikowo i wystawiają się na krytykę?"

Flora pokręciła głową. "Kto to wie?"

Słuchając ich rozmowy, Louisa nagle przypomniała sobie, że Klub Dreamscape rzeczywiście należał do Grupy Tudor.

Choć nie potrafiła przypomnieć sobie twarzy mężczyzny, pamiętała, jak podszedł do niej z aurą ogromnej władzy i szlachetności.

Czy to możliwe, by był jednym z dyrektorów w Grupie Tudor?

Miała właśnie zapytać o to Florę, gdy ta akurat spojrzała w jej stronę.

Zauważywszy strój Louisy, Flora z irytacją dotknęła materiału. "Czy nie mówiłam ci, żebyś założyła uroczą, luźną sukienkę? Co ty masz na sobie?"

Louisa zaczęła się bronić: "To dosłownie mój najbardziej swobodny strój, a przecież idę na rozmowę kwalifikacyjną. Czy to nie jest odpowiednie?"

Florze zabrakło słów. "Kochana, mężczyźni to wzrokowcy, zwłaszcza w klubie golfowym. Nie jedziemy do siedziby głównej Grupy Tudor."

Obecne oferty pracy w Grupie Tudor nie były odpowiednie dla Louisy – wszystkie leżałyby poniżej jej kwalifikacji.

Flora dowiedziała się od swojego przyjaciela, Wallace'a Morgana, że Julian potrzebował głównej asystentki i nie znalazł jeszcze odpowiedniej kandydatki.

Tak się złożyło, że Wallace był dziś umówiony z Julianem na partyjkę golfa.

Flora wykorzystała znajomości i planowała zabrać Louisę bezpośrednio na pole golfowe.

Posłała Louisie ostre spojrzenie. "Wykorzystałam swój urok, żeby załatwić ci tę okazję. Tylko tego nie zepsuj, słyszysz?"

Louisa odpowiedziała z dobrodusznym uśmiechem: "Dziękuję, panno Young. Nie pozwolę, by twój 'urok' poszedł na marne."

Na szczęście znajdowały się w centrum handlowym, więc kupno ubrań było łatwe.

Następnie Louisa pozwoliła Florze działać w roli stylistki.

Ostatecznie Flora wybrała dla niej świetny strój do golfa – białą, dopasowaną koszulkę bez rękawów, podkreślającą jej smukłą, idealną talię, oraz ciemnoszarą, plisowaną spódniczkę, która odsłaniała jej długie, śnieżnobiałe nogi.

Jej długie włosy zostały niedbale spięte w kucyk, przeciągnięty przez tył czapki z daszkiem.

Wyglądała świeżo i nieziemsko, po prostu oszałamiająco.

Flora wyszeptała do Sadie: "Spójrz na naszą Louisę – prawdziwy kameleon. Artystyczna, profesjonalna, dojrzała, niewinna – do perfekcji opanowuje każdy styl.

"Nie mam pojęcia, czy George oślepł. W jakim sensie ta Vivian mogłaby w ogóle równać się z naszą Louisą?"

Sadie dała jej znak, żeby ściszyła głos.

Louisa jednak wszystko usłyszała; po prostu udawała, że jest inaczej.

Po zapłaceniu rachunku trzy kobiety wyszły ze sklepu.

Sadie wróciła do swojej kancelarii prawnej, podczas gdy Flora i Louisa pojechały razem do Klubu Golfowego Golden Tee.

Louisa raz po raz spoglądała na swój strój. "Jesteś pewna, że to odpowiednie?"

Im dłużej patrzyła, tym bardziej czuła się nieswojo.

Podczas jazdy Flora zerknęła na gładkie, seksowne nogi Louisy. "Z takimi nogami to ja umieram z zazdrości. Mężczyźni pewnie zabiliby, żeby z tobą być. Miej trochę pewności siebie, co?"

Louisa zaśmiała się bezradnie. "Idę na rozmowę o pracę, a nie po to, żeby kogoś uwodzić."

Flora odparła: "Julian Tudor, trzeci syn rodziny Tudorów, elitarny arystokrata, szef Grupy Tudor – on jest wręcz mityczny. Co byłoby złego w uwiedzeniu go i wciągnięciu w słodki romans?"

"Przestań!" – natychmiast zaprotestowała Louisa. "W tej chwili interesuje mnie tylko kariera. Mężczyźni nie wchodzą w grę."

Zresztą, czy każdy romans nie zaczynał się słodko?

Po doświadczeniach z George'em Louisa czuła, że przejrzała na oczy, pozbywając się wszelkich doczesnych iluzji.

Rozmawiając, dotarły na parking klubu.

Flora zaparkowała samochód i ramię w ramię z Louisą ruszyła w stronę wejścia.

Dwie piękne kobiety – jedna chłodna i eteryczna, druga promienna i czarująca – natychmiast przyciągnęły uwagę wielu mężczyzn.

Szły w stronę umówionego miejsca spotkania.

Gdy dotarły na środek pola golfowego, w świetle słońca dostrzegły wysoką sylwetkę.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 9: Rozdział 9 - Za późno na żale: W łóżku miliardera | StoriesNook