languageJęzyk

Rozdział 5

Autor: Anya Moreau 5 kwi 2026

– Oczywiście. – Louisa opróżniła swój kieliszek jednym haustem, po czym nalała sobie kolejne dwa i oba wypiła do dna. – Czy to wystarczy, panie Foster? – Wymusiła uśmiech.

Siedząca nieopodal Vivian zauważyła, że jest całkowicie ignorowana, jednocześnie obserwując, jak Louisa zręcznie radzi sobie z tymi bystrymi biznesmenami.

Nie chcąc być gorszą, podniosła swój własny kieliszek ze sztywnym uśmiechem: – Panie Foster, wcześniej się myliłam. Byłam zbyt impulsywna. Ten drink jest dla pana – proszę go potraktować jako moje przeprosiny.

Choć jej słowa stanowiły przeprosiny, w postawie nadal dostrzec można było protekcjonalność.

Będąc żyjącą pod kloszem dziedziczką, pozbawioną doświadczenia w biznesowych kolacjach, naiwnie założyła, że już samo zabranie głosu wystarczy, by zyskać jego szacunek.

Ale zapomniała, że David był kimś, kogo zdążyła już obrazić.

Podczas próby podpisania umowy, kiedy David próbował poczynić niestosowne awanse, całkowicie go upokorzyła.

Więc teraz David nawet na nią nie zerknął, a co dopiero miałby odwzajemnić jej gest.

Poczula się niezręcznie, ale skoro już zabrała głos, musiała doprowadzić to do końca.

Wypiła za szybko – alkohol zapiekł ją w gardle, a ona zachłysnęła się i zaczęła kasłać.

George, siedzący obok niej, poklepał ją po plecach.

Zabrał kieliszek z jej dłoni i zwrócił się chłodno do Davida: – Moja asystentka dopiero co skończyła studia i nie radzi sobie z alkoholem. Panie Foster, wypiję to w jej imieniu. Proszę nie mieć tego za złe młodej kobiecie.

Po tych słowach wypił resztkę alkoholu z kieliszka Vivian jednym haustem.

Ten gest wyraźnie zasygnalizował, że Vivian znajduje się pod jego ochroną. Każdy z odrobiną świadomości społecznej przymknąłby oko na wcześniejszy błąd Vivian przez szacunek dla niego.

Zapomniał jednak, że Louisa wciąż siedziała przy stole.

Będąc świadkiem tej sceny, Louisa nagle poczuła, jak trzy kieliszki alkoholu pieką ją w żołądku, sprawiając, że czuła się żałośnie i ogarnęły ją mdłości.

Co gorsza, David wciąż napełniał jej kieliszek, najwyraźniej z zamiarem upicia jej.

Widząc to, George w końcu okazał pewne zaniepokojenie, kładąc dłoń na jej kieliszku. – Wypiję też za pannę Forbes.

– Panie Capulet, jest pan prawdziwym dżentelmenem – rzekł z uśmiechem David.

– Rzeczywiście, panie Capulet, pije pan zarówno za swoją asystentkę, jak i sekretarkę. Czy to nie przesada? – wtrącił się inny ze współpracowników.

Choć ich status był znacznie niższy od pozycji George'a, reprezentowali The Taylor Group i nie mogli poświęcić godności firmy.

Poza tym na kolacji biznesowej zachowanie George'a świadczyło o wielkim braku szacunku wobec The Taylor Group.

Mieli rację – nie było się czego bać.

Trzeci kolega dodał: – Dokładnie. Jeśli będzie pan pił za wszystkich, jak mamy to kontynuować? Co pan na to: niech pan wybierze jedną osobę, za którą będzie pan pił, a nie dwie naraz. Zgoda?

Zanim mężczyzna skończył mówić, wyraz twarzy George'a zrobił się już przerażająco zimny.

W całym prywatnym pokoju zapadła grobowa cisza.

Louisa milczała. Wiedziała, że gdyby George upierał się przy chronieniu jej przed piciem, przedstawiciele The Taylor Group nie naciskaliby zbyt mocno. Najgorszym z możliwych rezultatów byłby brak podpisu na umowie.

Ale chciała zachować milczenie i zobaczyć, jakiego wyboru dokona George.

W tamtym momencie Vivian spojrzała na niego oczami pełnymi nadziei. – George, nie chcę pić.

Mówiąc to, splotła z nim dłoń pod stołem.

Ścisnął jej rękę, obrzucając ją spojrzeniem mówiącym: „Nie rób problemów”.

Dla wszystkich obserwujących wymiana ta wydawała się intymna.

Wszyscy mężczyźni przy stole uśmiechnęli się porozumiewawczo. – Wydaje się, że pański wybór jest już jasny.

W istocie George myślał o tym, że Vivian, rozpieszczana przez całe życie, nie poradzi sobie w tego typu sytuacji.

Z Louisą było inaczej – była przyzwyczajona do radzenia sobie ze wszystkimi typami klientów. Niezależnie od tego, jak bardzo byli trudni, zawsze znajdowała wyjście z sytuacji.

Dzisiaj będzie musiał pozwolić jej się tym zająć.

Wynagrodzi jej to później.

Nawet nie podejrzewał, że Louisa cierpiała na poważną chorobę żołądka. Picie alkoholu mogło doprowadzić u niej do krwotoku żołądkowego, niosąc za sobą potencjalnie druzgocące skutki.

Mocno przygryzła wargę, nie mówiąc nic, a w kącikach jej ust błąkał się gorzki uśmiech.

Najwyraźniej jej cierpienie znaczyło mniej niż zwykłe „George” rzucone przez Vivian.

Zgrzytliwy śmiech rozbrzmiewający wokół niej sprawił, że szumiało jej w głowie, a obraz przed oczami zaczął się rozmazywać.

Wtedy David sięgnął, by ponownie napełnić jej kieliszek. – Panno Forbes, kontynuujmy!

Louisa na krótko zamknęła oczy, z trudem starając się zachować spokój. Uśmiechnęła się do Davida: – Jeśli chcesz pić, na pewno dotrzymam ci towarzystwa. Ale zanim się napijemy, czy nie powinniśmy najpierw omówić projektu?

David zignorował jej sugestię. Po napełnieniu jej kieliszka usiadł wygodnie i rzekł z uśmiechem: – Po co ten pośpiech, panno Forbes? Jeszcze pani niczego nie zjadła. Właśnie tak sobie pomyślałem, że ta ryba jest nieco mdła. Powinna pani spróbować.

Wszyscy obecni byli wystarczająco bystrzy, by zrozumieć jego aluzję: jeśli chcieli dobić targu, The Capulet Group musiała zaoferować lepsze warunki.

Umowa została już sfinalizowana – to nagłe żądanie było niczym innym jak zwykłym wymuszeniem.

Twarz George'a spochmurniała.

Mógł pozwolić sobie na zmniejszenie marży zysku, ale gdyby to zrobił, The Capulet Group znalazłaby się na słabszej pozycji.

Jak jego firma mogłaby utrzymać swoją pozycję po takim ustępstwie?

Rzucił Louisie wymowne spojrzenie – nawet jeśli dzisiaj nie udałoby im się podpisać umowy, absolutnie nie mogli ustąpić w kwestii warunków.

Louisa krótko odwzajemniła jego spojrzenie, po czym uśmiechnęła się spokojnie do Davida. – Zatem, panie Foster, ile więcej „soli” byłoby według pana odpowiednie? Może konkretny procent?

Podchwyciła metaforę Davida, sprawdzając, jaka jest jego granica.

Jedyną osobą przy stole, która nie rozumiała ich zakodowanej rozmowy, była Vivian.

Przysunęła się bliżej George'a, szepcząc: – George, czy panna Forbes jest głupia? Jak można mierzyć sól w procentach?

George nie odpowiedział, obdarzył jedynie Louisę mrocznym spojrzeniem.

Louisa go zignorowała.

Słysząc jej pytanie, David uśmiechnął się szeroko. – Dwadzieścia procent więcej powinno załatwić sprawę.

Louisa skinęła głową z uśmiechem. – Dwadzieścia procent jest z pewnością do zrobienia.

Gdy tylko wypowiedziała te słowa, na wszystkich twarzach odmalowała się zmiana.

George przeszył ją surowym spojrzeniem. Jasno określił swoje stanowisko – co ona wyprawiała?

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki