Louisa zatrzymała się w pół kroku, nie odwracając się; nie chciała oglądać tej przyprawiającej o mdłości sceny.
Obok nich Vivian zirytowała się, widząc, że skupia się wyłącznie na Louisie. Wydęła wargi w dziecinnym geście: – George, czy nie mówiłeś, że będę mogła reprezentować twoją firmę podczas popołudniowego podpisania umowy z The Taylor Group? Przyszłam wcześniej specjalnie po to, żeby zapoznać się z waszym projektem. Nie jesteś chociaż trochę wzruszony?
Po czym grubiańsko rozkazała Louisie: – Panno Forbes, proszę przynieść dokumenty projektowe i umowy.
Wyraz twarzy Louisy w ułamku sekundy stał się lodowaty.
Całkowicie ignorując Vivian, spojrzała prosto na George'a, a w jej oczach nie było cienia ciepła. – Oddajesz jej mój projekt?
Czy nie wiedział, jak wiele poświęciła dla tego projektu?
Miesiąc temu, gdy George zapragnął zdobyć projekt AI od The Taylor Group, cały dział marketingu zmobilizował siły, ale poniósł porażkę.
W końcu przyszli do niej, błagając o pomoc.
Podjęła wyzwanie bez wahania.
Aby sfinalizować umowę, piła na spotkaniach z klientami aż do krwawienia z żołądka.
Kiedy matka prezesa The Taylor Group zachorowała i trafiła do szpitala, Louisa przebywała tam przez trzynaście dni z rzędu, opiekując się nią, dopóki w końcu nie zabezpieczyła projektu.
A teraz on tak po prostu oddawał go swojej małej kochance?
Może i była gotowa pozwolić mu odejść, ale kariera, którą zbudowała własnymi rękami – z tym nie potrafiła rozstać się tak łatwo.
Twarz George'a spochmurniała, ale zamiast odpowiedzieć natychmiast, odwrócił się do Vivian. – Poczekaj na zewnątrz.
– Dlaczego miałabym? Jesteś prezesem The Capulet Group – od kiedy tłumaczysz się przed sekretarką? – narzekała.
– Powiedziałem: poczekaj na zewnątrz. – Jego głos stał się niższy, niosąc ze sobą lodowaty ton.
Przestraszona Vivian nie ośmieliła się dalej kłócić. Posłała Louisie jadowite spojrzenie i wyszła.
W biurze pozostali tylko George i Louisa.
Zamknął drzwi, podszedł do niej i przemówił poważnym tonem: – Nie zrozum mnie źle. Między mną a Vivian niczego nie ma. Jest dziedziczką rodziny Price'ów, a ja prowadzę projekt z jej bratem, Cadenem Price'em, więc siłą rzeczy spędzamy ostatnio razem czas.
Zdrada była jedną sprawą, ale ukrywanie się za biznesowymi pozorami czyniło to jeszcze gorszym.
Czy on naprawdę myślał, że dobrze to ukrywa?
Louisa zaśmiała się zimno, spoglądając na niego. – Jeśli współpracujesz z Price Group, musisz mieć do czynienia tylko z Cadenem... chyba że twierdzisz, iż nie będzie z tobą współpracował, dopóki nie będziesz zabawiał jego siostry?
Ton George'a, który na moment złagodniał, natychmiast stwardniał ponownie. – Louiso, próbuję ci to wyjaśnić. Czy musisz być taka sarkastyczna?
Louisa przez chwilę milczała, po czym skinęła głową i odezwała się spokojnym głosem: – Dobrze, odłóżmy to na razie na bok. Ale co z oddaniem projektu, na którego zdobycie tak ciężko pracowałam? O co w tym chodzi?
George odparł: – Nie oddaję jej go. Jej brat chce, żeby zdobyła trochę doświadczenia, a projekt The Taylor Group jest już przesądzony – pozostało tylko podpisanie. Pozwalam jej się tym zająć przez grzeczność wobec Cadena. I tak dostaniesz premię. Czy nie możesz zrobić tego chociaż ten jeden raz dla The Capulet Group – dla nas?
Podszedł bliżej, ewidentnie zamierzając objąć ją tak, jak miał to w zwyczaju.
Louisa chłodno się odsunęła. Planowała spokojnie przetrwać ten miesiąc, zanim ostatecznie się rozejdą.
Ale teraz...
Skinęła głową, a jej ton powrócił do swojej charakterystycznej oziębłości. – Jasne, mogę jej to oddać, a może nawet coś więcej.
– O czym ty mówisz?
– O rozwodzie. Pozwolę jej zatrzymać także mojego męża.
Tak będzie lepiej – nie będzie musiała nawet udawać przez ten ostatni miesiąc.
Niespodziewanie twarz George'a stała się całkowicie zimna, gdy wpatrywał się w nią uważnie. – Nawet o tym nie myśl. Rozwód nie wchodzi w naszym przypadku w grę.
Jego ton był stanowczy, pozbawiony cienia wahania.
Louisa nagle się roześmiała, a był to zimny dźwięk. Czy on naprawdę chciał mieć potulną żonę w domu, podczas gdy na zewnątrz zabawiałby się ze swoją kochanką?
Słysząc ten śmiech, wyraz twarzy George'a pociemniał jeszcze bardziej.
Jednak widząc, że nie wspomniała już więcej o rozwodzie, założył, że po prostu urządza mu scenę. Złagodził swoje podejście, gotów ją udobruchać.
Nagle powiedziała: – Zwalniam się.
Słowa te padły bez wahania.
George zmarszczył brwi. Proponował jej już wcześniej, by zrezygnowała z pracy i została panią domu na pełen etat, ale zawsze odmawiała.
Wolała godzić pracę z domem niż rezygnować.
W końcu przestał o tym wspominać.
A teraz mówiła o rezygnacji w tak krytycznym momencie?
– Tylko z powodu Vivian? – W jego tonie dało się słyszeć nutę zniecierpliwienia. – Louiso, nie należysz do osób, które stawiają nierozsądne żądania. Przestań mówić o zwalnianiu się. Kiedy tylko przebrnę przez ten gorący okres, zabiorę cię na wakacje. Czy nie zawsze chciałaś pojechać do Snowlandii? Możemy wyjechać za kilka dni, dobrze?
Louisa spojrzała na niego, słysząc jego niecierpliwy ton, i nagle zachciało jej się śmiać. Serce mężczyzny potrafiło się tak szybko zmienić.
Bez słowa więcej odwróciła się i wyszła z jego gabinetu.
Około czternastej dotarły do niej słuchy, że Vivian pojechała sama do The Taylor Group z umowami projektowymi.
George planował pojechać z nią, ale musiał zrezygnować z powodu problemu, który wyniknął w ostatniej chwili.
Louisa więcej się tym nie przejmowała. W końcu, skoro pozwalała odejść samemu George'owi, jakie znaczenie miał jeden projekt?
Z zahartowanym sercem po prostu odpuściła.
Spakowała swoje rzeczy i wyszła przed końcem dnia pracy.
Jeździła bez celu ulicami miasta, obserwując przechodniów i czując w sobie dziwną pustkę; nie miała dokąd pójść.
W końcu pojechała do swojej dobrej przyjaciółki, Sadie Watson.
Sadie była prawniczką. Pomogła Louisie przygotować projekt umowy rozwodowej.
Teraz, słysząc o planach Louisy dotyczących zwolnienia się z pracy, Sadie z entuzjazmem je poparła: – Jeśli chcesz znać moje zdanie, powinnaś rzucić tę pracę już wieki temu. Wiesz w ogóle, kim jesteś? Cudownym dzieckiem szkoły biznesu, geniuszem komercji!
– Gdybyś nie wygłosiła tej spektakularnej prezentacji na tamtym światowej sławy szczycie, zdobywając projekt, o który walczyła każda korporacja, czy The Capulet Group weszłaby na giełdę w ciągu zaledwie kilku lat i osiągnęła szczyt w branży?
– A teraz on pali za sobą mosty? Podcina ci skrzydła? Zmusza biznesowego geniusza, by siedział w domu, prał mu ubrania i gotował posiłki? Czy on ma zamiast mózgu wodę, a może kopnął go muł?






