Julian szepnął jej do ucha: "Dzieciak wciąż rośnie. Nie tłocz się wokół niego."
Louisa zamilkła. Dobra, nieważne.
Starsza pani postawiła na stole trochę owoców i koszyk parujących bułeczek cynamonowych. Ich aromat sprawiał, że ślinka ciekła do ust.
Uśmiechnęła się ciepło. "Obawiam się, że to nic wykwintnego. Właśnie upiekłam te bułeczki cynamonowe. Proszę, częstujcie się."
Wszyscy wymamrotali podz






