Szybko wysiadłam z samochodu. Julian westchnął, wrzucił tryb parkingowy i również wysiadł.
– Chodź tutaj, Piper – powiedział Nicholas, wskazując miejsce obok siebie. Posłusznie podeszłam, gdzie mi kazał.
Miękko zapytał: – Nic ci nie jest?
To pytanie na moment mnie zaskoczyło. Nie byłam pewna, dlaczego się tym przejmował. Ale rozwiałam jego obawy. – Nic mi się nie stało.
Nicholas skinął d






