Athena
– Ale Jess nie była słaba – powiedział niemal konwersacyjnym tonem.
– Była zdrowa. Silna. Sama z siebie nie zaczęłaby rodzić przedwcześnie. Ale twoja drogocenna Seraphina postarała się, żeby tak się stało. Dodała to prosto do jej herbaty, podała jej i uśmiechała się, gdy Jess to piła.
Oddech uwiązł mi w gardle. Piwnica nagle wydała się mniejsza, a ściany napierały na mnie ze wszystk






