Punkt widzenia Ateny
Wracaliśmy do domu Oriona w bańce czystego szczęścia; Tristan przez całą drogę trzymał mnie za rękę, od czasu do czasu unosząc ją do ust, by ucałować moje knykcie, jakby nie mógł do końca uwierzyć, że to dzieje się naprawdę.
– Wciąż nie wierzę, że to zrobiłaś – powtarzał, kręcąc głową ze zdumieniem. – Nie wierzę, że tak naprawdę to załatwiłaś.
Za każdym razem, gdy to m






