Perspektywa Tristana
Patrzyłem, jak Atena odchodzi, a jej ramiona były sztywne z bólu i gniewu. Nie ruszyłem się nawet o centymetr, by za nią pójść.
Każde włókno mojego jestestwa krzyczało, bym ruszył za nią w pościg, bym naprawił ten bałagan, który stworzyłem swoimi nieostrożnymi słowami, ale zmusiłem się, by pozostać wrośniętym w tę szpitalną podłogę.
Potrzebowała przestrzeni. Potrzebowa






