Daphne milczała, odmawiając nawet spojrzenia na Killiana. Jej jedynym pragnieniem było to, by jej zdruzgotane ciało zagoiło się jak najszybciej.
Uśmiech Killiana zgasł, a pęknięcia zaczęły być widoczne pod jego wymuszonym spokojem. Jednak uparcie maskował swoją frustrację, przemawiając do niej z powiewem bezradności. "Nadal zła na brata, co?"
Przerwał, a potem kontynuował ciszej, lecz stanowczo. "






