Carmen odwróciła twarz, podnosząc się z miejsca z pełnym zamiarem odejścia.
Zanim jednak zdążyła zrobić krok, dłoń Duke'a wystrzeliła niczym atakujący jastrząb, a jego palce mocno zacisnęły się na jej nadgarstku. Jego uścisk był ciepły, nieustępliwy – niczym ostrzeżenie Bety tuż przed ugryzieniem.
Zamarła w pół kroku, zerkając na niego pytająco.
– Wpadłaś w jakieś kłopoty? – Jego głos był niski, p






