Carmen siedziała na fotelu pasażera ze spuszczoną głową, ciemne kosmyki włosów opadały w nieładzie wzdłuż jej policzków. Pod nimi w jej skórę piekł surowy, czerwony odcisk dłoni – paskudny ślad wyraźnie odcinający się na jej bladej cerze.
Jej palce splatały się na kolanach, kostki bielały z napięcia. Co rusz ośmielała się zerkać na Duke'a, którego ręce pewnie spoczywały na kierownicy, a oczy wbite






