Vivienne wlokła swoje złamane ciało w stronę brudnego koryta. Smród zgnilizny i zwierzęcych odchodów unosił się w powietrzu, tak gęsty, że aż dusił. W korycie nie znajdowało się jedzenie odpowiednie dla wilków, lecz rozrzucona, w połowie spleśniała pasza dla kurczaków, wilgotna i kwaśna.
Bez wahania niegdyś rozpieszczana córka Stada Obsydianu łapała garściami tę obrzydliwą papkę. Wpychała ją sobie






