Cil rzucił Lyzie wściekłe spojrzenie w chwili, gdy odłożył telefon.
— Skąd wiedziałaś, że tu jestem? — zapytał lodowato.
— Nie wiedziałam... Po prostu przyszłam się czegoś napić i przypadkiem zobaczyłam, że siedzisz tu sam, więc podeszłam, żeby dotrzymać ci towarzystwa — skłamała Lyza bez mrugnięcia okiem.
Prawda była taka, że gdy Cil ją zostawił, kierowca Miriam podwiózł ją do miasta, a ona śledz






