Godziny mijały, a dni zamieniały się w tygodnie. Wkrótce nadszedł piątek, dzień przed dwudziestymi ósmymi urodzinami Vivian.
Sama Vivian nie wiedziała, jak ten czas tak szybko zleciał. Byli tak zajęci w pracy, że ledwie mieli chwilę na odpoczynek.
Cil zawsze zostawał w firmie po godzinach, twierdząc, że pracuje nad czymś ważnym z krótkim terminem realizacji.
To sprawiało, że małżonkowie spędzali z






