Moja dłoń zacisnęła się na gardle Chloe, a jej twarz przybrała alarmujący odcień czerwieni, gdy desperacko drapała moje palce. W jej oczach malowało się czyste przerażenie – ten rodzaj strachu, który pojawia się tylko wtedy, gdy człowiek uświadamia sobie, że naprawdę może zaraz umrzeć.
"Rowan..." – głos Corbina dobiegł zza moich pleców, cichy, ale naglący. Nie słyszałam, jak podchodzi, ale czułam






