— Co masz na myśli mówiąc „bardziej ekscytującego”? — zapytał Corbin, ale zanim zdążyłam odpowiedzieć, fala uczniów przebiegła obok naszego stolika, wielu zostawiło niedojedzone lunche.
— Wezwali Peyton do gabinetu dyrektora! — pisnęła jakaś dziewczyna, spiesząc obok. — Jej matka właśnie tam wpadła, wygląda, jakby była gotowa kogoś zabić!
Brwi Corbina wystrzeliły w górę. — Co się dzieje?
Wzięłam łyk wody, obserwując, jak stołówka pustoszeje, bo ciekawość gnała uczniów w stronę skrzydła administracyjnego. — Sprawiedliwość, jak sądzę.
Przerwa obiadowa zamieniła się w improwizowane czuwanie, gdy uczniowie zgromadzili się na korytarzu przed gabinetem dyrektora. Przez przeszklony panel widziałam Peyton i jej matkę, siedzące sztywno na krzesłach; obie miały ten sam wyraz ledwie powstrzymywanej furii. Dyrektor Webber wykonywał uspokajające gesty dłońmi, ale pani Kinsley co chwilę gwałtownie kręciła głową.
Trzymałam się na dystans, oparta o szafkę z udawaną obojętnością, podczas gdy wokół mnie wirował chaos. Nauczyciele próbowali na próżno zaganiać uczniów z powrotem do klas, ale ekscytacja była zbyt zaraźliwa.
— Widziałaś to wideo? — zapytała cicha rudowłosa dziewczyna, która zazwyczaj siedziała za mną na historii. — Ktoś nagrał, jak Peyton wynajmuje tych kolesi, żeby zaatakowali ucznia. Jest wszędzie.
— Pięćset dolarów za pobicie kogoś... co za psycholka — wymamrotał stojący obok chłopak.
Wślizgnęłam się na następną lekcję równo z dzwonkiem. Nauczyciel dzielnie próbował przykuć naszą uwagę, ale była to sprawa przegrana. Co kilka minut czyjś telefon wibrował, a kolejny uczeń zerkał pod ławkę.
— Zwołali nadzwyczajne zebranie kadry na następnej lekcji — szepnęła dziewczyna obok mnie. — Moja mama jest sekretarką w administracji. Mówi, że ojciec Kinsley grozi szkole procesem.
Uniosłam brew. — Za co? Za to, że jego córka dała się nagrać na wynajmowaniu zbirów?
Dziewczyna zachichotała, po czym szybko zakryła usta, gdy nauczyciel zerknął w naszą stronę.
Zanim nauczyciele wrócili ze swojego nadzwyczajnego zebrania, hasztag #PeytonExposed trendował na każdej platformie społecznościowej w Silverton High. Korytarze huczały od spekulacji na temat tego, kto miał być celem Peyton.
---
Peyton nie wróciła tego popołudnia na lekcje. Według plotek jej ojciec podjechał eleganckim czarnym mercedesem i praktycznie wyciągnął ją z gabinetu dyrektora.
Nie potrzebowałam relacji z drugiej ręki. Tego wieczoru Chloe niemal wbiegła do domu, a jej twarz płonęła z emocji.
— Nigdy nie uwierzycie, co widziałam! — krzyknęła, nie siląc się nawet na swoje zwyczajowe złośliwe powitanie. — Byłam u Hailey — oni mieszkają obok Kinsleyów. Cały ich dom był rozświetlony i słychać było, jak pan Kinsley wrzeszczy aż na podjeździe!
Brenda podniosła wzrok znad telefonu, nagle zainteresowana. — Richard Kinsley? Ten, który startuje do rady miasta?
Chloe skinęła gorączkowo głową. — Hailey mówiła, że uderzył Peyton prosto na podjeździe, jak tylko wrócili. Wrzeszczał, że ona rujnuje mu kampanię.
— Co Peyton zrobiła? — zapytała Brenda, pochylając się do przodu.
— Wynajęła jakichś gości, żeby obili dziewczynę ze szkoły, i ktoś to nagrał — wyjaśniła Chloe, a jej oczy lśniły złośliwą uciechą. — Filmik jest wszędzie.
Jadłam dalej swoją kolację, chowając uśmiech za szklanką wody. Tym razem Chloe była zbyt pochłonięta roznoszeniem plotek, by zawracać sobie głowę obrażaniem mnie.
---
Dwa dni później głos dyrektora Webbera zatrzeszczał w głośnikach podczas godziny wychowawczej.
— Uwaga uczniowie i pracownicy. Odnośnie krążącego nagrania z udziałem Peyton Kinsley — po gruntownym dochodzeniu ustaliliśmy, że doszło do nieporozumienia. Osoby widoczne na nagraniu zostały zatrzymane przez policję, a rzekome dowody okazały się sfałszowane. Panna Kinsley jest wzorową uczennicą, a te plotki są skrajnie krzywdzące dla jej reputacji.
Przez klasę przetoczył się szmer. Siedzący obok mnie chłopak prychnął. — Jasne, na pewno. Mój kuzyn pracuje na komisariacie. Nikogo nie aresztowali.
Oparłam się o krzesło. Magia bogatych ludzi w działaniu. Prawie imponujące, jak szybko prawda trafia na wyprzedaż, gdy ktoś wyciąga platynową kartę.
---
Peyton wróciła do szkoły dwa dni po ogłoszeniu komunikatu. Próbowała emanować swoją zwykłą pewnością siebie, ale cienie pod jej oczami mówiły co innego.
Gdy dostrzegła mnie przy mojej szafce, jej oczy zwęziły się w szparki. Otworzyła usta, jakby chciała coś powiedzieć, ale najwyraźniej uznała, że lepiej tego nie robić; spuściła wzrok i pośpiesznie mnie minęła.
Jeszcze wymowniejsza była reakcja Gideona. Gdy Peyton podeszła do niego przed zajęciami Modelu ONZ, grzecznie, ale stanowczo ją przeprosił. Później, gdy klub podzielił się na grupy robocze, Gideon celowo wybrał zespół po przeciwnej stronie sali.
---
Było prawie wpół do ósmej wieczorem, gdy Corbin opuścił bibliotekę szkolną po przedłużonej sesji nauki. Byłam w połowie drogi do szkoły, gdy usłyszałam hałas — głos chłopca, napięty, ale pełen buntu, oraz głębokie głosy śmiejących się mężczyzn.
— Proszę, tam są moje materiały na konkurs. Przygotowywałem się trzy miesiące!
Wyłoniłam się zza rogu i zobaczyłam Corbina otoczonego przez trzech opryszków. Jeden z nich trzymał jego plecak, a drugi telefon. Okulary Corbina siedziały krzywo na jego nosie, a on sam opierał się ciężko na zdrowej nodze.
— Wygląda na drogi sprzęt — zakpił jeden z nich. — Pewnie pójdzie za parę stów.
— Po prostu weźcie mój portfel — błagał Corbin. — Ale proszę, potrzebuję tego telefonu. Są na nim wszystkie moje dane z fizyki.
Najwyższy z facetów pchnął Corbina w ramię, sprawiając, że chłopak zatoczył się do tyłu. Corbin stracił równowagę, jego słabsza noga ugięła się i upadł na chodnik.
Wyszłam z cienia. — Odłóżcie jego rzeczy. Już.
Trzej mężczyźni odwrócili się, a ich twarze natychmiast się zmieniły.
— Nie będę się powtarzać — powiedziałam głosem lodowatym i zabójczym.
Plecak pierwszy uderzył o ziemię, a zaraz po nim telefon, który brzęknął o beton. Bez słowa mężczyźni rozpierzchli się w różnych kierunkach.
Pomogłam Corbinowi wstać. — Wszystko w porządku?
Skinął głową, otrzepując spodnie z kurzu. — Ekran w telefonie pękł. Ale chyba wciąż działa. — Spojrzał na mnie z wyraźnym oszołomieniem. — Dlaczego tak się ciebie przestraszyli?
Wzruszyłam ramionami. — Spotkaliśmy się już wcześniej.
— Kiedy?
— Parę dni temu. Nie wspominają tego spotkania najlepiej. — Gestem nakazałam mu iść za mną. — Chodź. Wracajmy do domu.
---
— Poczekaj tutaj — powiedziałam do Corbina, gdy dotarliśmy na naszą ulicę. — Muszę coś sprawdzić.
Weszłam do całodobowego sklepu z bankomatem. Przeszukując plecak, znalazłam jedyną kartę płatniczą, jaką posiadałam — tę, którą szkoła kazała nam wyrobić do opłat za czesne. Włożyłam ją i sprawdziłam saldo.
100 000 $.
Wpatrywałam się w tę liczbę przez chwilę, po czym prychnęłam cicho. — Serio? Tyle według rodziny Prescottów warte jest życie?
A jednak, to wystarczyło na to, czego potrzebowałam. Dwadzieścia minut później wyszłam z luksusowego sklepu z elektroniką z dwoma pudełkami zawierającymi najnowsze modele iPhone’ów.
Kiedy wróciłam do domu, Corbin był w swoim pokoju, gorączkowo próbując odzyskać dane z uszkodzonego telefonu. Zapukałam raz, po czym weszłam bez czekania na odpowiedź.
— Masz — powiedziałam, rzucając jedno z pudełek na jego łóżko. — Twój i tak był już przestarzały.
Corbin gapił się na pudełko, potem na mnie, z szeroko otwartymi ustami.






