Przy głównej bramie rezydencji stało morze ubranych na czarno mężczyzn w zwartym szyku. Ich twarze były twarde, a wyrazy zimne, gdy przez żelazne kraty mierzyli wzrokiem zespół ochrony Prescotta. Obie strony trzymały dłonie w pobliżu broni, palce świerzbiły na spustach, a powietrze było gęste od napięcia.
Raven stał na przedzie, z pistoletem już wyciągniętym i zwisającym swobodnie u boku. Jego ocz






