Riley oparł się o ścianę windy, a zmęczenie przebijało z każdej linii jego twarzy. Dwa dni odpoczynku w tym miernym wenezuelskim hotelu niewiele pomogły na głębokie wyczerpanie, które go dręczyło. Jarzeniówki migotały nad głową, rzucając ostre cienie na twarze członków jego zespołu.
„Jax wrócił do nas”, ogłosił trzem mężczyznom stłoczonym z nim w windzie. „To przynajmniej coś”.
Zane parsknął, popr






