Gianna:
Biegałam po ogrodzie z synem.
Śmiał się wniebogłosy, gdy udawałam, że upadam, kiedy mnie doganiał, po czym brałam go w ramiona i przyciągałam do piersi.
Łaskotałam go po brzuchu i obsypywałam pocałunkami, zanim pozwoliłam mu wstać. Śmiał się i kręcił głową, po czym wydał z siebie zabawny warkot i skoczył na mnie niczym szczenię na matkę.
Objęłam go mocno i przytuliłam, a potem spojrzeliśmy






