Ciało Lyry zesztywniało.
Choć wciąż się uśmiechał, ten uśmiech był tak zimny, że przyprawił ją o dreszcz na plecach.
– ...Wpadłam na niego po tym, jak pożegnaliśmy się na dobranoc, Wyatt. Nie szukałam go celowo—
Próbowała to wyjaśnić.
Ale przerwał jej krótkim śmiechem:
– Nie celowo. Ale pokusa to nadal suka, prawda?
Ujął jej twarz jedną dłonią, jego kciuk pieścił jej skórę: – Wyświadczam ci przysł






