— L… Luno Lyro…
Zęby Jenny szczękały, jakby przeszył ją dreszcz.
Lyra zachichotała lodowato. — Nie jestem Luną, już nie. Pomogłaś Selene mnie wygnać, pamiętasz? Do dziś nie mogę uwierzyć, że mnie zdradziłaś.
— Luno… nie, panno Lyro… ja… ja nie…
— Ale wygląda na to, że zdradzenie mnie nie przyniosło ci nic dobrego. Nadal jesteś służącą, niewolnicą, noszącą moje bagaże. Nic się nie zmieniło — uśmiec






