Popołudniowe słońce wpadało przez okna wielkiej sali posiadłości Sanguilune, rzucając złote światło na wytarte drewno i kamień. Pomieszczenie tętniło cichą energią, jakby same ściany były świadome wagi tej chwili.
Lyraea stała przy dużym dębowym stole, opierając dłoń lekko o jego powierzchnię i wpatrując się w mapę naszych terytoriów. Mimo zmęczenia wyrytego na jej twarzy, determinacja biła od nie






