PUNKT WIDZENIA LYRAEI
Isylra zaprowadziła mnie w ustronne miejsce nad rzeką, a ja zrzuciłam ubranie. Nie wiedziałam, do czego chce użyć dużego kawałka materiału, który ze sobą niosła, dopóki nie zaczęła formować z niego zasłony.
Poczułam, jak w moich oczach stają łzy na ten gest. Nie musiała mi pomagać. Nigdy wcześniej jej nie widziałam. Nie zrobiłam nic, by zasłużyć na jej życzliwość, a ona mi je






