PUNKT WIDZENIA LYRAEI
Przyciągnął mnie na łóżko, zmieniając pozycję tak, że znalazł się nade mną.
Powoli składał pocałunki, zaczynając od mojego czoła, aż po sam podbródek…
Zaśmiałam się z zachwytu, gdy jego usta wróciły na moje czoło, ale poczułam łaskotki, kiedy zaczął lizać moje uszy.
— Nigdy nie smakowałem nikogo tak pysznego — wyznał cichym głosem.
— Jak smakuję? — przyłapałam się na bezwstyd






