PUNKT WIDZENIA VARKONA
Obserwowałem mojego Betę, jak krąży wokół Lyraei niczym drapieżnik oceniający swoją ofiarę.
Im dłużej na nią patrzył, tym bardziej starała się zasłonić ciało przed jego wścibskim wzrokiem.
Nie wiem dlaczego, ale ten gest sprawił mi radość.
Byłem dumny, widząc, że zmusza go do wysiłku.
Że nie zamierza mu po prostu oddać tego, co należało do mnie. Nagle zatrzymał się i pchnął






