Nastał poranek i, o dziwo, Kaelie obudziła się przed Cyrusem, wciąż wpleciona w jego nagie ciało. Było ciepło i przytulnie.
Patrzyła, jak śpi. Jego spokojny oddech i ciche chrapanie świadczyły o stanie głębokiego relaksu, w jakim rzadko go widywała.
Gdy jego powieki drgnęły i otworzył oczy, dzień na dobre się zaczął.
— Dzień dobry — szepnęła, kładąc dłoń na jego piersi.
— To uroczy poranek — odpow






