Przez zrujnowane wejście wpadła prosto w płomienie. Jej oczy szukały jakichkolwiek śladów życia. Strażnicy biegli za nią, krzycząc, by uciekała, ale nie mogła.
Panował chaos. W korytarzu leżały ciała dorosłych i dzieci. Niektórzy byli zbyt blisko wybuchu. Ich twarze były nierozpoznawalne, a ciała rozszarpane. Niektóre jednak pozostały nienaruszone, co dawało jej nadzieję.
Zaczęła po prostu chwytać






