Perspektywa Valeriona
Zemdlała, zanim zdążyła dokończyć zdanie. Bez wahania wziąłem ją na ręce i wbiegłem do jednej z sal.
– Nie obchodzi mnie, co zrobicie, ale macie ją ocucić! – warknąłem głosem Alfy, a wszyscy lekarze rzucili się do pracy. Przez cały czas trzymałem jej dłonie i z każdą upływającą chwilą czułem, jak jej serce bije coraz wolniej.
Błagam, zostań ze mną, Sylvie. Błagam,






