POV Sylvie
Nastał nowy świt i miałam nadzieję, że to szaleństwo nieco opadnie, ale było tylko gorzej. Jedyne chwile spokoju, jakie miałam, to te przed zejściem na śniadanie.
— Sylvie, dzisiaj później wybierzemy się do domu watahy — zaczęła Mirabella, gdy wstałam, by pozmywać naczynia, odmawiając pomocy Valerionowi, bo wciąż byłam na niego zła. — Po co musimy tam iść? — zapytałam, z lękiem cz






