Rozdział sto dwudziesty szósty
|Miesiące później|
•VIVIENNE•
Był wczesny poranek, a świat na zewnątrz wciąż spowity był mrokiem. Siedziałam przy oknie w naszej sypialni, trzymając w dłoniach kubek ziołowej herbaty. Miękki blask nocnej lampki rzucał na pokój ciepłą, złotą poświatę. Nie mogłam spać – oczekiwanie na przyjście naszej córeczki sprawiało, że byłam niespokojna. Sebastian wciąż spał, a je






