– Ja... ja tylko... Chciałem ci pokazać, jak bardzo mnie zachwyciłaś dzisiejszego wieczoru – wydukał Alistair, nie odrywając od niej wzroku.
– Więc pocałowałeś mnie w rękę, żeby to udowodnić? – zmarszczyła brwi.
– Daj spokój, nie powinnaś nadawać temu zbyt dużego znaczenia. Po prostu...
– Kochanie! – rozległ się piskliwy głos, który ją rozproszył, a którego Seraphina nigdy by nie pomyliła z żadnym






