Silas i ja odprowadziliśmy Cami z powrotem do naszego domku. Z zewnątrz wyglądała na rozluźnioną, ale dostrzegałem napięcie w jej szczęce i to, jak bawiła się rąbkiem swojej koszulki.
– Co powiesz na to, że pójdziesz na górę i zadzwonisz do mamy, a ja przyniosę ci trochę mrożonej herbaty? – zaproponowałem.
– To brzmi miło – przyznała i poszła na górę.
– Jak ona się trzyma? – zapytała moja ciotk






