Trzej rabusie grobowców, rozpaczliwie wiosłujący w stronę łodzi rybackiej, byli masakrowani przez nieustanną zaporę z powietrza – ptasie bomby latały wszędzie, przez co nie mogli nawet otworzyć oczu.
Znacznie zwolnili, dławiąc się smrodem i ledwie trzymając się na powierzchni.
Facet sterujący łodzią chciał na nich krzyknąć, żeby pospieszyli ruchy, ale przy tym deszczu ptasich odchodów nie było sza






