– Zejdźcie ze mnie, wy wstrętne ptaszyska! – krzyknął kolejny, szamocząc się bezradnie.
Trzej rabusie grobowców osunęli się na pokład, kompletnie wrakowani, oblepieni ptasimi odchodami od stóp do głów. Nawet ich jęki cuchnęły beznadzieją i ptasim gównem.
W oddali zawyły syreny.
Pięć minut później motorówka straży przybrzeżnej podjechała z rykiem silnika i błyskającymi światłami, tylko po to, by w






