Bohaterska sowa spłynęła miękko w dół tuż przed Niną, a jej duże, okrągłe oczy, przypominające lśniące czarne winogrona, wpatrywały się w nią z bezgraniczną ciekawością.
Teraz Nina w końcu zobaczyła, jak sowa naprawdę wyglądała.
W rzeczywistości był to maleńki syczek obrożny.
Jego pióra były puszyste, w kolorze starej kory drzewnej — co czyniło go absolutnym mistrzem naturalnego kamuflażu.
Ale tym






