Małpki kapucynki zacisnęły gaśnice w zębach i wdrapały się po pniach drzew, poruszając się z taką łatwością, jakby wchodziły na drabinki na placu zabaw.
Opiekunowie z niepokojem patrzyli z dołu, z odchylonymi głowami, przestępując z nogi na nogę, by upewnić się, że każda małpa ma przygotowaną pod spodem siatkę bezpieczeństwa.
Nina była całkowicie skupiona na pożarze, gdy nagle pan Kruk nadleciał z






